zapomniałeś hasła?
www.babelki.pl
bableki.pl pttk.pl
www.babelki.pl
Bąbelki

Wycieczki
relacje

Cykliczne

Klubowe



Zakończenie sezonu rowerowego 2007
Kościoły drewniane Pałuk cz.2

O wycieczce: data: 9-11 listopada 2007, cała trasa: 174km, liczba uczestników: zmienna (na rowerze: Agata, Magda, Rychu, Adam, Zbyszek, Qbacki, Romana, Andrzej, Wanda, Staszek oraz pieszo: Agnieszka, Olga i Waldek), temperatura: okolice zera, pogoda: wiatr, mróz, śnieg, deszcz, prowadził: Jakub Kaczyński (Qbacki)
Trasa 1 dzień: Bydgoszcz-Łabiszyn-Lubostroń-Żnin (ok. 53 km)
Trasa 2 dzień: Żnin-Cerekwica-Świątkowo-Skórki-Janowiec Wlkp.-Mieścisko-Podlesie Kościelne-Popowo Kościelne-Sarbia-Sienno (ok. 61 km)
Trasa 3 dzień: Sienno-Wągrowiec-Tarnowo Pałuckie-Laskownica Wlk-Gołańcz-Chojna-Osiek nad Notecią (ok. 60 km)

Trasa wycieczki wg GPS
kolor czerwony - 1dzien (53km)   kolor niebieski - 2dzien (61km)   kolor zielony - 3dzien (60km)
Aby zobaczyć całą mapkę i profil trasy kliknij na niej

Parę słów o wycieczce
       Dnia 09.11.2007 wczesnym rankiem na trasie kolejowej relacji Gdynia Główna - Bydgoszcz Główna spotkali się uczestnicy tegorocznego zakończenia sezonu rowerowego "Szlakiem drewnianych kościołów pałuckich" etap 2. Pomimo prognozy pogody zapowiadającej opady deszczu i śniegu oraz przymrozki znaleźli się odważni chętni zobaczyć pałuckie kościoły.

       Pierwszego dnia trasa miała przebiegać z Bydgoszczy Głównej poprzez Łabiszyn, Lubostroń oraz Barcin do Żnina. Jak się później okazało trzeba ją było troszkę skrócić ze względu na szybko zapadający zmrok. W związku z faktem, że pogoda była nam nie sprzyjająca, po dotarciu do Bydgoszczy udaliśmy się na rynek, do baru mlecznego aby się posilić i ogrzać. Przodownik grupy Jakub Kaczyński zwany Qbackim zarządził wyjazd grupy o godz. 11.30 tak też się stało. Ruszyliśmy, deszcz wkrótce przestał padać ale za nieodłącznego towarzysza mieliśmy silny wiatr, który nasilił się jeszcze dnia następnego. Jechaliśmy wszyscy razem tylko od czasu do czasu Jakub odłączał się od grupy chcąc zobaczyć a to rezerwat przyrody a to inne ciekawostki. W Łabiszynie, który położony jest nad Notecią, na granicy Kujaw i Pałuk, zwiedziliśmy, niestety tylko od zewnątrz, klasztor obecnie kościół rzymskokatolicki p.w. św. Mikołaja oraz dąb Jagiełły na Wzgórzu Łabiszyńskim. Wspomniany dąb jak sama nazwa wskazuje zasadził Jagiełło, kiedy to w 1410 roku przejeżdżał przez miasto jadąc z Inowrocławia do Szubina po zwycięskiej bitwie pod Koronowem.

       Kolejnym punktem nas interesującym okazał się klasyczny pałac w Lubostroniu, który uważany jest za perełkę polskiego klasycyzmu. Rezydencja otoczona jest pięknym parkiem, który przywodzi mi na myśl krajobrazy z powieści Jane Austin. Obiekt do 1939 roku stanowił własność rodziny Skórzewskich. Tutaj udało nam się zwiedzić piękne wnętrza (wszerz, wzdłuż i jak tylko można) zadzierając głowę wysoko i na boki. W momencie kiedy opuszczaliśmy Lubostroń już zmierzchało i została podjęta decyzja, iż skracamy trasę i jedziemy prosto do Żnina. Na miejsce dotarliśmy ok. godz.17.00 w składzie Jakub, Magda, Zbyszek, Rysiek, Adam i ja. Dotrzeć do nas miały jeszcze Olga z Agnieszką i Waldkiem, który tym razem zdecydował się na wycieczkę pieszą. Po rozpakowaniu bagaży poszliśmy coś przekąsić do pizzerii ,w której posiłkowi towarzyszyły miłe uchu rozmowy i zrobiło mi się tak błogo, że szkoda było wychodzić. Późny wieczór spędziliśmy wraz z piechurami (Olgą, Agnieszką i Waldkiem) na rozmowach u Ryśka.



Kościoły drewniane Pałuk
















       Rankiem następnego dnia 10.11.2007 wyruszyliśmy ok. godz. 9, dołączyli do nas Andrzej z Romaną. Tym razem trasa wiodła z Żnina do Sienna poprzez Cerekwicę, Świątkowo, Skórki, Janowiec Wlkp., Mieścisko, Podlesie Kościelne, Popowo Kościelne oraz Sarbię. Nic nie wskazywało na to aby wcześniejsze prognozy pogody miały się spełnić ponieważ świeciło piękne słońce, było tylko troszkę zimniej i wiatr się dawał we znaki. Jedynie przejeżdżające ośnieżone samochody wyglądały złowróżbnie.

       Ruszyliśmy, z początku było mi ciężko jechaliśmy cały czas pod wiatr ale w grupie jedzie się raźniej szczególnie jeśli się można za kogoś schować:. W Cerekwicy zatrzymaliśmy się przy gotyckim kościele celem chwilowego odpoczynku. Wokół kościoła znajdowały się stare groby, które z chęcią obejrzałam. Bardzo lubię wszelakiego rodzaju starocie. W Świątkowie zwiedziliśmy pierwszy z kościołów, z czterech zaplanowanych na ten dzień, kolejnym miał być kościół w Skórkach. Część uczestników skróciła sobie trasę i pojechała prosto do Janowca Wlkp. gdzie mieli na nas czekać w jakiejś przytulnej knajpce.

       Świątynia w Skórkach okazała się skromniejszą ale ciekawostką był odsłonięty mur pruski a dokonali tego sami mieszkańcy wioski pewnie pod okiem fachowców. Chcę zauważyć, że w tym czasie pogoda już się popsuła i było bardzo zimno i pochmurno. Szybko dojechaliśmy do Janowca, w trakcie degustacji przysmaków oferowanych przez miejscową pizzerię zaczął padać śnieg i to dość intensywnie. W tym samym czasie Magda została obdarowana przez jednego nieznajomego pana prezentem jakim okazał się piękny pluszowy zwierzak. Następny kościół, który nas interesował znajdował się w Podlesiu Kościelnym, na dobre rozpętała się śnieżyca, wiał silny wiatr, zawitała na Pałuki zima, pola pokrył śnieg a my coraz bardziej przypominaliąmy jadące na rowerach bałwanki. Wart obejrzenia okazał się kościół w Popowie Kościelnym, wokół niego znajdowały się XIX kapliczki a szczególnie jedna drewniana pochylona ze starości zasługiwała na uwagę. Do środka kościółka dostaliśmy się cichaczem gdyż akurat odbywała się tam uroczystość kościelna chociaż i tak zostaliśmy przyuważeni przez ciekawskich, trzeba było zdjąć kask aby nie rzucać się w oczy:. Kolega Jakub starym zwyczajem zbierał pieczątki po plebaniach, sołtysach itp. nie tylko dla siebie ale i dla innych uczestników za co serdecznie dziękujemy.

       Dalsza droga przebiegała w coraz większych ciemnościach, po dotarciu do Sarbii zdecydowaliśmy, że pojedziemy na skróty przez pola, wśród lasu. Było już ciemno, droga błotnista jechało się ciężko ale zdolności przodownika w poruszaniu się w terenie na orientację pozwoliły nam dotrzeć bez przeszkód na miejsce. W Siennie szybko - ulokowanie rowerów w bezpiecznym miejscu, bagaże do środka i trójka z nas pojechała na koncert do Wągrowca razem z Marcepanem, reszta pozostała na miejscu ucztując w remizie strażackiej. Po koncercie do Sienna wróciliśmy już w większej grupie, towarzyszyli nam grupa śpiewaków "Za zakrętem" ich przyjaciele oraz piechurzy. Muzycy grali nam do snu.

Na trasie rowerowej












       Rano 11.11.2007 szybko pobudka, śniadanie, pożegnanie z muzykami i piechurami i dalej w drogę. Przed nami Wągrowiec z ciekawostkami takimi jak tajemnicza piramida oraz bifurkacja wągrowiecka (skrzyżowanie cieków wodnych Nielby i Wełny). Jechaliśmy w czwórkę Jakub, Andrzej, Romana i ja gdyż Rysiek z Magdą mieli dotrzeć do nas troszkę później, a Zbyszek z Adamem popędzili do Bydgoszczy. Nasza pozostała szóstka miała się spotkać w Wągrowcu przy kościele pod wezwaniem św. Jakuba, co mocno podkreślał prowadzący. Czekając na Ryśka i Magdę uprzyjemnialiśmy sobie czas zajadając pyszne, wielkopolskie marcińskie rogale, które to są pieczone z okazji dnia św. Marcina. Dodatkowo obejrzeliśmy jeszcze klasztor w Wągrowcu.

       Z Wągrowca ruszyliśmy dalej w kierunku Tarnowa Pałuckiego, wiatr już nam nie dokuczał tylko troszkę deszcz siąpił. W Tarnowie Pałuckim dołączyli do nas Stanisław i Wanda, w kościele czekała nas niespodzianka w postaci cudnego wnętrza z oryginalnymi polichromiami z XVII w. Historię kościoła przedstawił nam w skrócie bardzo sympatyczny pan organista. Opowiadał nam o obrazach przedstawiających św. Małgorzatę i św. Mikołaja, zwrócił naszą uwagę na pozostałości tryptyku, który stanowi najcenniejszy zabytek kościoła, w renowacji znajdował się wiele lat i wszyscy już myśleli, że zaginął a tu niespodzianka po 10 latach wrócił na swoje dawne miejsce. Żałuję, że tak krótko byliśmy w tym kościółku a i list do św. Mikołaja można było napisać, Mikołaj przecież już tuż, tuż.

       Powoli nasza opowieść dobiega końca, potem był zamek w Gołańczy, gdzie Jakub nakrzyczał na nas, że nie chce mieć Andrzeja i mnie w tle na zdjęciu: a przecież my nieświadomie stanęliśmy w niewłaściwym miejscu:, w międzyczasie Łekno ze starym kościołem gotyckim w tle. Po Gołańczy była Chojna z świątynią, a na sam koniec to o mało co nie spóźniliśmy się na pociąg, który miał nas zabrać do domu, ale wszystko dobrze się skończyło…. tak jak w bajkach.

Agata W.


Na trasie pieszej









Na noclegu









Wągrowiec









Autorzy zdjęć: ?

wykonał: TDu     email:tdu@awf.gda.pl   

relacje ogladało już 6044 osób
Najbliższe Wycieczki:

Wycieczka piesza 2017-11-25
Pierwszy etap szlaku trójmiejskiego !
Gdańsk Główny PKS - Królewska Dolina - Jaśkowa Dolina - Brętowo PKM - Matemblewo - Złota Karczma ~ 15 km

Wycieczka piesza 2017-11-26
Wzgórza Szymbarskie - pieszy rekonesans przed sezonem narciarskim
Wieżyca - Rąty - Koszowatka - Ostrzyce - Węgloszyno - Leśnictwo Kolańska Huta - Wieżyca ~ 17 km

Wycieczka piesza 2017-12-02
Drugi etap szlaku trójmiejskiego
Złota Karczma - Wzniesienie Marii - Dolina Ewy - Centrum Handlowe Osowa ~ 11 km

  

  



BOYLABS
do góry

Klub Turystów Pieszych Bąbelki powstał w 1959 roku i działa przy Gdańskim Oddziale PTTK
ul. Długa 45, 80-827 Gdańsk
e-mail: Bąbelki

© 1959-2015 KTP Bąbelki